opinie

Spotkanie dwóch "V" - Orbána i Putina

Dokładnie rok po wizycie prezydenta Rosji w Budapeszcie, Viktor Orbán udał się z oficjalną wizytą do Moskwy, a konkretniej rezydencji Władimira Putina w Nowo-Ogariowie.

Na temat spotkania niewiele było wiadomo, a sam program wizyty wydawał się utajniony. Węgierskie media gdybały co może znaleźć się w agendzie spotkania, jednak rząd Węgier milczał, zaś rosyjski był zdecydowanie bardziej wylewny.

Obecnie wiadomo już więcej – Władimir Putin potwierdził umowę kredytową na rozbudowę elektrowni atomowej w Paks. Chodzi o 10 mld EUR. Linia kredytowa już jest dostępna i taką pozostanie do 2025 roku. Budowa ma ruszyć w 2018 roku. Do momentu jej rozpoczęcia budowy wykorzystane ok. 6-10 % przyznanej kwoty, m.in. na uzyskanie pozwoleń, planów, a także np. na szkolenie pracowników rozbudowanej elektrowni, których uczyć będą rosyjscy naukowcy.

Większość porozumień związanych z rozbudową budową Paks II uroczyście podpisano w połowie lutego, podczas wizyty prezydenta Putina w Budapeszcie.

Viktor Orbán rozbudowę Paks nazywa „biznesem stulecia”. Nie ma wątpliwości, że to projekt strategiczny i priorytetowy.

W Rosji sfinalizowano także wreszcie umowę gazową. Przy czym termin „wreszcie” nie jest tutaj przypadkowy. Przed rokiem podpisano zaledwie wstępne porozumienie, które jednak już wtedy było dla Węgier bardzo intratne. Nie musiały bowiem płacić za niewykorzystany gaz, a to oszczędności 1500 mld HUF.O nowej umowie wiadomo tylko tyle, że została podpisana na cztery lata – do końca 2019 roku.

Premier Węgier zapewnił tym samym najważniejszą z punktu statystycznego Kovácsa kwestię – tanią energię. A nie oszukujmy się, dla zwykłego obywatela o wiele istotniejszym jest wysokość rachunków, niż jakaś idea jedności jakichkolwiek politycznych sojuszów.

Dobrym słowom nie było końca. Putin zapewniał, że Węgry to od dawna godny zaufania partner. Dla mnie istotne są jeszcze dwie kwestie – pierwsza związana z kontaktami Węgier z Rosją, druga zaś relacjami Rosja-Unia Europejska.

Premier Węgier zapewniał, że „węgierska gospodarka będzie niezdolna do funkcjonowania bez Rosji, a także że Rosja to nie przeciwnik, a przydatny partner Węgier”. Co się zaś tyczy relacji z Unią Europejską to znów Viktor Orbán akcentował konieczność normalizacji stosunków w kwestii gospodarczej. Znalazło to odzwierciedlenie w dwóch twierdzeniach: o tym, że Unia Europejska musi wkrótce podjąć współpracę z Rosją, a sankcje nie będą mogły zostać przedłużone automatycznie, a także, że wzrost gospodarczy Zjednoczonej Europy „jest zbyt powolny, by pozwolić sobie na luksus braku współpracy gospodarczej z Rosją, który ten wzrost dynamizuje”. Dość powiedzieć, że obrót handlowy Węgier z Rosją spadł rok do roku o 40% i prawie 5 mld $. Już dawno Viktor Orbán mówił, że koszt sankcji narzuconych przez Zachód, ponoszą kraje Europy Środkowo-Wschodniej, w tym Węgry.

Jedną z poruszanych kwestii był kryzys migracyjny. Viktor Orbán otwarcie stwierdził, że rozwiązanie kryzysowych kwestii dzisiejszego świata nie jest możliwe bez Rosji. A także, że Węgry doceniają wysiłek, jaki Federacja Rosyjska wkłada w powstrzymanie milionowej fali migrantów. Zdanie to oczywiście jest zdecydowanie kontrowersyjne. Jednak premier Węgier otwarcie nie zaproponował konieczności zmiany formuły spotkań ws. rozwiązania kryzysu migracyjnego z formatu UE-Turcja na UE-Turcja-Rosja. Byłoby czymś na miarę kunsztu politycznego premiera Węgier, by wówczas zasugerować, że jeśli nie Bruksela to Budapeszt proponowałby rolę koordynatora takich rozmów.

Wizyta premiera Viktora Orbána w Moskwie pokazuje niezwykłą spójność polityki prowadzonej przez Węgry. Kraju, którego polityka zagraniczna zdecydowanie determinowana jest polityką wewnętrzną. Przedkłada on interes Węgier ponad wszystko. Rola Węgier na arenie międzynarodowej zdecydowanie przekracza w oczach rządzących pozycję małego państwa o terytorium ledwo przekraczającym 90 tys.km2. Węgry upatrują w sobie roli animatora poprawy relacji z Rosją, opartych na pragmatycznych wskaźnikach gospodarczych. Przy czym Viktor Orbán zupełnie nie przejmuje się tym, co mogłaby powiedzieć Europa. Zresztą za kilkanaście godzin odbędzie się unijny szczyt poświęcony m.in. Brexitowi. I jestem pewien, że na temat wschodniej eskapady nikt się nawet nie zająknie.

 

komentarz dla Biznesalert.pl

Autor: Dominik Héjj, kropka.hu